Kończy się listopad. Mam nadal kilka zaległości. Jutro gram egzamin z zespołu kameralnego - wspaniale, że w końcu...
Miesiąc upłynął pod znakiem zaharowywania się, kilku miłych spotkań towarzyskich, kino jeden raz, fajni chłopcy... no kilka sztuk na pewno :P, więcej niż trochę alkoholu i mniej niż trochę papierosów, rower, szkoła, batuta, smyczek, wiolonczela... powinienem dodać, że jeszcze fortepian - ale byłoby to niezgodne z prawdą :)
Przyjdzie adwent - czas radosnego oczekiwania; na co może w pięknym kraju miedzy Odrą a Wisłą czekać samotny gej sporo po 25 roku życia?
Na rycerza na białym rumaku?? Może chociaż na rumaka?? Albo jakiego obdartusa niewiadomo sk i po co?? Może na jakiegoś skur....a co się będzie panoszył i szarogęsił po cudzym życiu, bo pewnie swojego nie ma zbyt wiele? Na niezadowolonego marudę? Na głupkowatego wesołka? Na kujona? Pracoholika? Męskiego? Przegiętego? Ładnego? Brzydkiego?
Niechże się ten ideał zjawi - kimkolwiek by był - brudny, czysty, stary, młody, brzydki, ładny, głupi, mądry, biedny, bogaty, i chory, i zdrowy - byleby dla mnie był on ideałem...
A na Rewers polecam iść do Kina Pod Baranami. Bo to łądne kino jest a film bardzo ładny.
A chcę iść na Białą wstążkę, ale obawiam się coś, że se pewnie sam pójdę.
A teraz imiona na kartki pisać i pod poduszkę jutro, kogo się wyciągnie, za tego się za mąż wyjdzie - mi się wróżby zawsze sprawdzają, więc mamy murowaną ustawę o związkach partnerskich :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz