niedziela, 29 listopada 2009

Andrzejkowa wróżba

Drogie dzieci.
Kończy się listopad. Mam nadal kilka zaległości. Jutro gram egzamin z zespołu kameralnego - wspaniale, że w końcu...
Miesiąc upłynął pod znakiem zaharowywania się, kilku miłych spotkań towarzyskich, kino jeden raz, fajni chłopcy... no kilka sztuk na pewno :P, więcej niż trochę alkoholu i mniej niż trochę papierosów, rower, szkoła, batuta, smyczek, wiolonczela... powinienem dodać, że jeszcze fortepian - ale byłoby to niezgodne z prawdą :)

Przyjdzie adwent - czas radosnego oczekiwania; na co może w pięknym kraju miedzy Odrą a Wisłą czekać samotny gej sporo po 25 roku życia?
Na rycerza na białym rumaku?? Może chociaż na rumaka?? Albo jakiego obdartusa niewiadomo sk i po co?? Może na jakiegoś skur....a co się będzie panoszył i szarogęsił po cudzym życiu, bo pewnie swojego nie ma zbyt wiele? Na niezadowolonego marudę? Na głupkowatego wesołka? Na kujona? Pracoholika? Męskiego? Przegiętego? Ładnego? Brzydkiego?
Niechże się ten ideał zjawi - kimkolwiek by był - brudny, czysty, stary, młody, brzydki, ładny, głupi, mądry, biedny, bogaty, i chory, i zdrowy - byleby dla mnie był on ideałem...
A na Rewers polecam iść do Kina Pod Baranami. Bo to łądne kino jest a film bardzo ładny.
A chcę iść na Białą wstążkę, ale obawiam się coś, że se pewnie sam pójdę.
A teraz imiona na kartki pisać i pod poduszkę jutro, kogo się wyciągnie, za tego się za mąż wyjdzie - mi się wróżby zawsze sprawdzają, więc mamy murowaną ustawę o związkach partnerskich :)

piątek, 6 listopada 2009

Krytyk czy krytykant??

Piątkowe popołudnie.
Wróciłem z zajęć z przeszacownej Akademyi Muzyczney. Powątpiewam w słuszność obranej strategii mojego życiowego podejścia do zagadnień muzycznych.
Gdzie i jak wyrazić swoje własne zdanie - czasem niezbyt miłe, ale polegające na prawdzie, tak aby nikt nie poczuł się dyskryminowany, obrażony - ale żeby jednak Świat chciał się zmienić na lepszy...
Pozuję na grafomana, choć podejrzewam, że do ideału jakim był Wagner jeszcze mi (na szczęście) daleko. Jak odnierać muzykę?? Jak ją odczytać?? Jak przyjąć kolejną interpretację kolejnego wiekopomnego DZIEŁA MUZYCZNEGO??
Jak się do tego wszystkiego odnieść?? Czy to jeszcze rozmowy na górnolotny temat?? Czy już po prostu przeintelektualizowane rzeźbienie w gównie...
Jak rozmawiać, kiedy rozmówca nie chce podzielić się głębią swoich przeżyć a tylko chce popisać się pseudoerudycją używając słownictwa nacechowanego pseudonaukowo i pseudomądrze??
Czemu to wszystko jest takie oślizgłe i do dupy... zamiast być oczywiste, piękne i prawdziwe??

Dlaczemu Marta Argherich tak się rozpływa w drugiej części Koncertu fortepianowego G dur Ravela, zamiast interpretować tę muzykę "po prostu" - dać odbiorcom możliwość obcowania z kompozytorem a nie ze swoimi wyimaginowanymi, dziwacznymi frazami ocierającymi się o kicz i najzwyklejszą muzyczną hucpę??


niedziela, 1 listopada 2009

Wesołych Świąt

Kilka słów wieczorną porą. Jestem dziwny - tak samo jak cała moja rodzinka.
Wkroczyliśmy radośnie na cmentarz, niosąc znicze. Powspominaliśmy różniste historie z życia naszych bliskich i dalekich, którzy wąchają kwiatki od spodu. Pożartowaliśmy. Było nam miło spędzając tę krótką chwilę raz jeszcze z nimi, jakgdyby byli tu wśród nas - żywych.
Nie ubieraliśmy się w szacowną powagę ani wyrachowany zmutek.

To dobrze czy źle??
Starałem się z moimi śmiertelnikami raczej dobrze współżyć, więc czemu miałbym się ich teraz obawiać - dlaczego iść z minami zawieszonymi na kwintę w odwiedziny do dawno nie widzianych...
Dzisiaj imieniny obchodzą wszyscy święci.
To wystarczający powód do radości.
C H Y B A ...