poniedziałek, 26 października 2009

Mahler

Nie wiem jak to się stało... ciągle słyszę gdzieś w środku mnie siódmą, bądź to pierwszą symfonię Mahlera...
Czy to jakiś znak z niebios??
Niekiedy przeszkadza to w normalnym funkcjonowaniu...

A tak poza tym... to mój drugi wpis na blogu... chyba się nie popisałem....
Może powinienem się po prostu oswoić - a potem już z górki pójdzie... Aktualnie siedzę i trudzę się niezmiernie nad ułożeniem kończyn górnych, tak żeby sobie w dyrygowaniu Symfonią Haffnerowską Mozarta nie przeszkadzać - to głupie, że w głowie i sercu dokładnie wiem jak ta symfonia ma "wyglądać"... a ręce i tak robią swoje...
i bądź tu dyrygenciem...

a jeśli się to komu spodoba - to zapraszam jak już będę znany i sławny... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz