środa, 28 października 2009

Muzyka, muzyka, muzyka = jestem jebnięty... i to zdrowo...

Dzisiejszego wieczoru dałem się namówić na koncert orkiestry o nazwie, która powinna mówić sama za siebie - Sinfonietta Cracovia.
Wspaniali muzycy, wspaniałe wykonastwo, wspaniałe kreacje dzieł kompozytorów i tak dalej.
Jestem pod ogromnym wrażeniem.
Koncert związany był z jubileuszem 15 rocznicy założenia tego zespołu. Życzę kolejnych lat tak owocnej pracy.
Majtki spadają.
Czy dostąpię kiedyś zaszczytu zadyrygowania choćby jednego krótkiego utworku i wykonania go publicznie z tym zespołem??
Bardzo bym tego chciał....

wtorek, 27 października 2009

Bjork na jesienne wieczory - po co się uczyć, wszak do sesji jeszcze daleko...

Czas może napisać o kolejnej mojej muzycznej miłości - Bjork.

Może to ckliwość z mojej strony, ale obcując z jej twórczością wzruszam się poniekąd jak obcując z twórczością Mahlera, Szostakowicza, czy Dworzaka...

Za oknem zimno i wieje - piszmy więc lepieje.
Lepiej słuchać Bjork w pokoju - niż nie umieć wyjść z twórczego zastoju!!
Może wystarczy mądrości na dzisiaj.

Z nowości, to tyle, że w niedzielę pograłem sobie w siatkówkę z kolegami z branży (patrz homoseksualiści) - jest wtorek wieczór a ja wciąż czuję lekkie zakwasy...

Nie żebym się skarżył, ale to już mogło mnie wczoraj tak połamać żebym z łóżka nie wylazł, dzisiaj już wolałbym mieć spokój - a to tak po troszku mi dokucza. Forma kiedyś była ale się skończyła. Czas najwyższy nabyć jaką dyscyplinę i codziennie coś poćwiczyć. Może ten piękny brzuszek jakoś przy okazji sobie zniknie??

poniedziałek, 26 października 2009

Mahler

Nie wiem jak to się stało... ciągle słyszę gdzieś w środku mnie siódmą, bądź to pierwszą symfonię Mahlera...
Czy to jakiś znak z niebios??
Niekiedy przeszkadza to w normalnym funkcjonowaniu...

A tak poza tym... to mój drugi wpis na blogu... chyba się nie popisałem....
Może powinienem się po prostu oswoić - a potem już z górki pójdzie... Aktualnie siedzę i trudzę się niezmiernie nad ułożeniem kończyn górnych, tak żeby sobie w dyrygowaniu Symfonią Haffnerowską Mozarta nie przeszkadzać - to głupie, że w głowie i sercu dokładnie wiem jak ta symfonia ma "wyglądać"... a ręce i tak robią swoje...
i bądź tu dyrygenciem...

a jeśli się to komu spodoba - to zapraszam jak już będę znany i sławny... :)