Czas może napisać o kolejnej mojej muzycznej miłości - Bjork.
Może to ckliwość z mojej strony, ale obcując z jej twórczością wzruszam się poniekąd jak obcując z twórczością Mahlera, Szostakowicza, czy Dworzaka...
Za oknem zimno i wieje - piszmy więc lepieje.
Lepiej słuchać Bjork w pokoju - niż nie umieć wyjść z twórczego zastoju!!
Może wystarczy mądrości na dzisiaj.
Z nowości, to tyle, że w niedzielę pograłem sobie w siatkówkę z kolegami z branży (patrz homoseksualiści) - jest wtorek wieczór a ja wciąż czuję lekkie zakwasy...
Nie żebym się skarżył, ale to już mogło mnie wczoraj tak połamać żebym z łóżka nie wylazł, dzisiaj już wolałbym mieć spokój - a to tak po troszku mi dokucza. Forma kiedyś była ale się skończyła. Czas najwyższy nabyć jaką dyscyplinę i codziennie coś poćwiczyć. Może ten piękny brzuszek jakoś przy okazji sobie zniknie??