poniedziałek, 8 listopada 2010
niedziela, 29 listopada 2009
Andrzejkowa wróżba
Drogie dzieci.
Kończy się listopad. Mam nadal kilka zaległości. Jutro gram egzamin z zespołu kameralnego - wspaniale, że w końcu...
Miesiąc upłynął pod znakiem zaharowywania się, kilku miłych spotkań towarzyskich, kino jeden raz, fajni chłopcy... no kilka sztuk na pewno :P, więcej niż trochę alkoholu i mniej niż trochę papierosów, rower, szkoła, batuta, smyczek, wiolonczela... powinienem dodać, że jeszcze fortepian - ale byłoby to niezgodne z prawdą :)
Przyjdzie adwent - czas radosnego oczekiwania; na co może w pięknym kraju miedzy Odrą a Wisłą czekać samotny gej sporo po 25 roku życia?
Na rycerza na białym rumaku?? Może chociaż na rumaka?? Albo jakiego obdartusa niewiadomo sk i po co?? Może na jakiegoś skur....a co się będzie panoszył i szarogęsił po cudzym życiu, bo pewnie swojego nie ma zbyt wiele? Na niezadowolonego marudę? Na głupkowatego wesołka? Na kujona? Pracoholika? Męskiego? Przegiętego? Ładnego? Brzydkiego?
Niechże się ten ideał zjawi - kimkolwiek by był - brudny, czysty, stary, młody, brzydki, ładny, głupi, mądry, biedny, bogaty, i chory, i zdrowy - byleby dla mnie był on ideałem...
A na Rewers polecam iść do Kina Pod Baranami. Bo to łądne kino jest a film bardzo ładny.
A chcę iść na Białą wstążkę, ale obawiam się coś, że se pewnie sam pójdę.
A teraz imiona na kartki pisać i pod poduszkę jutro, kogo się wyciągnie, za tego się za mąż wyjdzie - mi się wróżby zawsze sprawdzają, więc mamy murowaną ustawę o związkach partnerskich :)
piątek, 6 listopada 2009
Krytyk czy krytykant??
Piątkowe popołudnie.
Wróciłem z zajęć z przeszacownej Akademyi Muzyczney. Powątpiewam w słuszność obranej strategii mojego życiowego podejścia do zagadnień muzycznych.
Gdzie i jak wyrazić swoje własne zdanie - czasem niezbyt miłe, ale polegające na prawdzie, tak aby nikt nie poczuł się dyskryminowany, obrażony - ale żeby jednak Świat chciał się zmienić na lepszy...
Pozuję na grafomana, choć podejrzewam, że do ideału jakim był Wagner jeszcze mi (na szczęście) daleko. Jak odnierać muzykę?? Jak ją odczytać?? Jak przyjąć kolejną interpretację kolejnego wiekopomnego DZIEŁA MUZYCZNEGO??
Jak się do tego wszystkiego odnieść?? Czy to jeszcze rozmowy na górnolotny temat?? Czy już po prostu przeintelektualizowane rzeźbienie w gównie...
Jak rozmawiać, kiedy rozmówca nie chce podzielić się głębią swoich przeżyć a tylko chce popisać się pseudoerudycją używając słownictwa nacechowanego pseudonaukowo i pseudomądrze??
Czemu to wszystko jest takie oślizgłe i do dupy... zamiast być oczywiste, piękne i prawdziwe??
Dlaczemu Marta Argherich tak się rozpływa w drugiej części Koncertu fortepianowego G dur Ravela, zamiast interpretować tę muzykę "po prostu" - dać odbiorcom możliwość obcowania z kompozytorem a nie ze swoimi wyimaginowanymi, dziwacznymi frazami ocierającymi się o kicz i najzwyklejszą muzyczną hucpę??
niedziela, 1 listopada 2009
Wesołych Świąt
Kilka słów wieczorną porą. Jestem dziwny - tak samo jak cała moja rodzinka.
Wkroczyliśmy radośnie na cmentarz, niosąc znicze. Powspominaliśmy różniste historie z życia naszych bliskich i dalekich, którzy wąchają kwiatki od spodu. Pożartowaliśmy. Było nam miło spędzając tę krótką chwilę raz jeszcze z nimi, jakgdyby byli tu wśród nas - żywych.
Nie ubieraliśmy się w szacowną powagę ani wyrachowany zmutek.
To dobrze czy źle??
Starałem się z moimi śmiertelnikami raczej dobrze współżyć, więc czemu miałbym się ich teraz obawiać - dlaczego iść z minami zawieszonymi na kwintę w odwiedziny do dawno nie widzianych...
Dzisiaj imieniny obchodzą wszyscy święci.
To wystarczający powód do radości.
C H Y B A ...
środa, 28 października 2009
Muzyka, muzyka, muzyka = jestem jebnięty... i to zdrowo...
Dzisiejszego wieczoru dałem się namówić na koncert orkiestry o nazwie, która powinna mówić sama za siebie - Sinfonietta Cracovia.
Wspaniali muzycy, wspaniałe wykonastwo, wspaniałe kreacje dzieł kompozytorów i tak dalej.
Jestem pod ogromnym wrażeniem.
Koncert związany był z jubileuszem 15 rocznicy założenia tego zespołu. Życzę kolejnych lat tak owocnej pracy.
Majtki spadają.
Czy dostąpię kiedyś zaszczytu zadyrygowania choćby jednego krótkiego utworku i wykonania go publicznie z tym zespołem??
Bardzo bym tego chciał....
wtorek, 27 października 2009
Bjork na jesienne wieczory - po co się uczyć, wszak do sesji jeszcze daleko...
Czas może napisać o kolejnej mojej muzycznej miłości - Bjork.
Może to ckliwość z mojej strony, ale obcując z jej twórczością wzruszam się poniekąd jak obcując z twórczością Mahlera, Szostakowicza, czy Dworzaka...
Za oknem zimno i wieje - piszmy więc lepieje.
Lepiej słuchać Bjork w pokoju - niż nie umieć wyjść z twórczego zastoju!!
Może wystarczy mądrości na dzisiaj.
Z nowości, to tyle, że w niedzielę pograłem sobie w siatkówkę z kolegami z branży (patrz homoseksualiści) - jest wtorek wieczór a ja wciąż czuję lekkie zakwasy...
Nie żebym się skarżył, ale to już mogło mnie wczoraj tak połamać żebym z łóżka nie wylazł, dzisiaj już wolałbym mieć spokój - a to tak po troszku mi dokucza. Forma kiedyś była ale się skończyła. Czas najwyższy nabyć jaką dyscyplinę i codziennie coś poćwiczyć. Może ten piękny brzuszek jakoś przy okazji sobie zniknie??
poniedziałek, 26 października 2009
Mahler
Nie wiem jak to się stało... ciągle słyszę gdzieś w środku mnie siódmą, bądź to pierwszą symfonię Mahlera...
Czy to jakiś znak z niebios??
Niekiedy przeszkadza to w normalnym funkcjonowaniu...
A tak poza tym... to mój drugi wpis na blogu... chyba się nie popisałem....
Może powinienem się po prostu oswoić - a potem już z górki pójdzie... Aktualnie siedzę i trudzę się niezmiernie nad ułożeniem kończyn górnych, tak żeby sobie w dyrygowaniu Symfonią Haffnerowską Mozarta nie przeszkadzać - to głupie, że w głowie i sercu dokładnie wiem jak ta symfonia ma "wyglądać"... a ręce i tak robią swoje...
i bądź tu dyrygenciem...
a jeśli się to komu spodoba - to zapraszam jak już będę znany i sławny... :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
